Polska pod krzyżem?

Być może ktoś się zdziwi, ale na wczorajszą akcję "Polska pod krzyżem" nie koniecznie trzeba od razu spoglądać w atmosferze sukcesu i z podziwem w oczach. Jak zauważył na łamach "Więzi" ks. Andrzej Draguła "okazuje się, że na wizerunku tej, która miała być semper fidelis, widać już wyraźne i coraz głębsze rysy".

Akcja "Polska pod krzyżem" miała być odpowiedzią - tak jak np. Różaniec do granic - na laicyzację i zagrożenie duchowe stojące przed Polską. Z całą pewnością jest wiele osób, którym takie modlitewne akcje pomagają, dla których są one świadectwem siły chrześcijańskiego ducha. I owszem, trzeba to szanować, ale... No właśnie, powstaje pytanie czy polski Kościół ma pomysł na nie-eventowe duszpasterstwo. Czy ma coś do zaoferowania np. młodym ludziom, którzy nie odnajdują się w takich wielkich zgromadzeniach? Mało tego, którzy nie tylko nie odnajdują się, ale nawet nie rozumieją czym jest modlitwa.
Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, żeby zobaczyć wyludniające się sale lekcyjne na lekcjach religii i to nie tylko w liceach, gdzie (teoretycznie) bierzmowanie już "zaliczone". Coraz częściej pustoszeją sale szkół podstawowych. Dlaczego akcja "Polska pod krzyżem", a potem o lekcji religii? To proste: istnieje spora część ludzi, których przyciągają takie akcje. Z drugiej strony mamy mnóstwo ludzi, którzy po cichu odpływają z Kościoła i z jakiejkolwiek formy religii, a to zdaje się być niezauważalne. Niestety brakuje pomysłu na codzienną pracę z wiernymi, nie pomogły nawet rocznice, które wydaje się podsunęła nam sama Opatrzność (np. 1050-lecie chrztu Polski).
Ks. Andrzej Draguła napisał: " Jeszcze niedawno słyszeliśmy, że mamy zrechrystianizować Europę, a okazuje się, że sami potrzebujemy ewangelizacji. Przyznajmy, wielu naszych katolików czuje się zagubionych w tej nowej rzeczywistości. Być może się mylę, ale myślę, że u źródła wszystkich inicjatyw fundacji jest przekonanie, że modlitewnym szturmem i z Bożą pomocą da się te procesy zatrzymać, a może nawet odwrócić. Że światem nie rządzi determinizm, także ten duchowy, i że scenariusz – nazwijmy go – europejski nie musi się u nas powtórzyć". Zgoda nie istnieje determinizm, ale też zgoda, że Polska nie będzie cudownie obroniona przed dechrystianizacją. Chyba przyzwyczailiśmy się do tego, że to my mamy ewangelizować Europę. Zaraz jednak może się okazać, że my też tej chrystianizacji potrzebujemy.
Nie należy lekceważyć tych, którzy wczorajszej akcji dołączyli, ale nie wolno odpowiedzialnym katolikom zadowolić się kultem "świętego spokoju". Oprócz modlitwy praca, oprócz pracy modlitwa.

Cały tekst ks. Andrzeja Draguły:
http://wiez.com.pl/2019/09/14/liberal-pod-krzyzem/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolęda

Gorzkie żale przybywajcie

Wrzucać czy nie?