Celibat nieobowiązkowy?


Ks. Józef Tischner zwykł przed popołudniową drzemką mawiać: "Proszę mnie nie budzić! Chyba, że zniosą celibat". Zbliża się synod poświęcony Amazoni, a wraz z nim nadciąga dyskusja na temat celibatu kapłańskiego. Bywa on niezrozumiały nie tylko dla ludzi pozostających daleko od Kościoła, ale także dla wielu chrześcijan.
Po co Kościołowi celibat? Czy tylko dla zabezpieczenia dóbr kościelnych? Otóż powodów, dla których przez tyle wieków duchowieństwo łacińskie obowiązywał celibat jest więcej niż się może wydawać. Celibat, czyli dobrowolne bezżeństwo jest czymś więcej niż tylko nieposiadaniem żony i rodziny. Ksiądz nie ma być starym kawalerem (z całym tego słowa - także sarkastycznym - rozumieniem), lecz kimś, kto świadomie wybrał życie jako ofiarę. Podczas mszy ksiądz składa bezkrwawą ofiarę, a więc jego życie też ma być ofiarą. Dla zdrowego mężczyzny życie bez założonej przez siebie rodziny ma być z definicji ofiarą. Kolejno, celibat umożliwia większe poświęcenie się dla spraw związanych ze służbą innym. I rzeczywiście, tak być powinno. Chociaż czasami ideał sięga bruku pytać warto: czy należy z tego powodu rezygnować z celibatu? Wreszcie, celibat ma pokazywać, że w świetle nauczania Kościoła małżeństwo i rodzina jest czymś dobrym i pięknym. Gdyby tak nie było, to rezygnacja z tego powinna być czymś łatwym. Wielu chce dyskutować o celibacie bez zrozumienia jego istoty i znaczenia. Oczywiście, nie jest on dogmatem, ale przecież nie wszystko co nie jest dogmatem należy zmieniać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolęda

Gorzkie żale przybywajcie

Wrzucać czy nie?