Palenie książek

Minął tydzień od wydarzenia, które rozpaliło niejednego, czyli od spalenia książek Harry Potter, Zmierzch itp. Emocje były tym większe, że tym, który wzniecił pożar był katolicki ksiądz. Pytając uczniów w liceum co sądzą na ten temat wszyscy odpowiadali nadzwyczaj zgodnie - nie wypada dzisiaj wpadać na takie pomysły. Dlaczego?

Po pierwsze, w Polsce nie ma zwyczaju palenia książek. Kościół może wykorzystać spadek czytelnictwa, ale niekoniecznie rozpalając ogniska.
Po drugie, mimo wszystko, mimo "czarnej legendy" inkwizycji, mimo wielu kłamstw, palenie książek jest przysłowiowym "podkładaniem się".
Po trzecie, demonizowanie Harry'ego Pottera to strzelanie sobie w stopę. Bezreligijni młodzi ludzie, dla których stwierdzenie o zagrożeniach duchowych wywołuje zamiast dreszczy uśmiech z pewnością nie uchwycą dobrych intencji kapłana z zapałkami w dłoniach.
Po czwarte, trudno chyba znaleźć kogoś, kto stracił wiarę przez czytanie Harry'ego Pottera, ale można z łatwością znaleźć tych, których wiara zachwiała się słuchając niektórych kazań.
Po piąte, żeby nie wylewać dziecka z kąpielą trzeba pamiętać, że ten ksiądz, który wpadł na tak kontrowersyjny pomysł, przed laty pojechał na Przystanek Woodstock z mobilnym konfesjonałem. To zdecydowanie lepszy pomysł.
I po szóste, ten ksiądz przeprosił. Dzięki Bogu!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dwóch papieży