Wrzucać czy nie?

W niektórych mediach, nawet katolickich, niedziela minęła pod znakiem licytacji. Nie była to jednak licytacja rozumiana jako aukcja charytatywna na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy lub jakieś dzieło Caritas. Licytowano się na to kto więcej pomógł, kto ciszej, a kto głośniej.


Cała ta "burza w szklance wody" przypomina scenę z kultowego filmu "Dzień świra", gdzie dwie partie ciągną polską flagę, a posłowie w sejmie kłócą się o to czyja prawda jest "najmojsza".
Nie popierając naklejania serduszek WOŚP na ornat musimy chyba jednocześnie zauważyć, że hejtowanie dla zasady organizacji Jurka Owsiaka nie przysparza zwolenników bardziej "kościelnemu" sposobowi pomagania.

W latach dziewięćdziesiątych, gdy na ulicach miast i miasteczek można było spotkać wolontariuszy WOŚP nie słyszało się z ambon nawoływania "za" lub "przeciw" wrzucaniu do ich puszek. Dzisiaj też raczej nie słychać, ale daje się wyczuć podskórną niechęć w niektórych konserwatywnych kręgach.

Trzeba uważać, żeby nie wylać dziecka z kąpielą, czyli aby przy zachęcaniu do wspierania Caritasu, nie stać się przypadkiem programowym bojownikiem z WOŚP. Każdy ma swój rozum, wolną wolę i wolność - przecież za wrzucenie do puszki WOŚP nie idzie się do piekła, tak samo jak za niewrzucenie.

A pomoc potrzebującym - w jakiejkolwiek formie - jest zawsze zgodna z Ewangelią...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dwóch papieży